
Ausländeramt w Kolonii pod lupą prokuratury. W tle lista około 500 osób zobowiązanych do wyjazdu
Aktualizacja: 14 sierpnia 2026 roku
Ausländeramt w Kolonii znalazł się w centrum coraz większych kontrowersji. Do prokuratury wpłynęły dwa zawiadomienia od osób prywatnych dotyczące działań urzędu. Sprawa ma związek z tzw. Coesfelder Liste, czyli listą około 500 osób z Bałkanów Zachodnich, które w 2024 roku były formalnie zobowiązane do opuszczenia Niemiec. Prokuratura sprawdza teraz, czy istnieją podstawy do wszczęcia śledztwa.
Ważne: śledztwo nie zostało jeszcze wszczęte. Prokuratura w Kolonii potwierdziła jedynie otrzymanie dwóch zawiadomień i prowadzi obecnie wstępną ocenę sprawy.
zawiadomienia wpłynęły do prokuratury
osób obejmowała Coesfelder Liste
wtedy Kolonia otrzymała ofertę pomocy
Ausländeramt w Kolonii. Prokuratura potwierdza dwa zawiadomienia
O sprawie poinformował WDR. Rzecznik Staatsanwaltschaft Köln, prokurator Ulrich Bremer, potwierdził, że do urzędu wpłynęły dwa zawiadomienia od osób prywatnych.
Prokuratura analizuje obecnie przedstawione informacje.
Na tym etapie nie wiadomo jeszcze, czy postępowanie doprowadzi do wszczęcia formalnego śledztwa i czy komukolwiek zostaną postawione zarzuty.
Dlatego nie należy pisać, że Ausländeramt jest już objęty śledztwem karnym. Prawidłowe określenie brzmi: prokuratura sprawdza dwa zawiadomienia i ocenia, czy istnieje podstawa do dalszego postępowania.
Czym jest Coesfelder Liste?
Sprawa dotyczy listy przygotowanej w listopadzie 2024 roku przez Zentrale Ausländerbehörde w Coesfeld.
Znajdowało się na niej około 500 osób pochodzących przede wszystkim z państw Bałkanów Zachodnich, które były wówczas formalnie zobowiązane do opuszczenia Niemiec.
ZAB Coesfeld zaoferował lokalnemu Ausländeramt w Kolonii pomoc przy organizowaniu powrotów.
Jednym z najważniejszych elementów tej pomocy miało być zdobywanie Passersatzpapiere, czyli zastępczych dokumentów podróży potrzebnych wtedy, gdy osoba zobowiązana do wyjazdu nie posiada ważnego paszportu.
Kolonia nie skorzystała z tej konkretnej pomocy
Według informacji WDR i Kölner Stadt-Anzeiger urząd w Kolonii nie skorzystał z oferowanej przez Coesfeld pomocy dotyczącej części osób umieszczonych na liście.
Miasto wskazywało wtedy, że w odniesieniu do części osób pracuje nad możliwością uzyskania przez nie trwałego prawa pobytu.
Właśnie ta decyzja znajduje się obecnie w centrum politycznej i medialnej dyskusji.
Nie oznacza to automatycznie, że miasto „zablokowało 500 gotowych deportacji”. Formalny obowiązek wyjazdu nie zawsze oznacza, że daną osobę można w tej samej chwili zgodnie z prawem deportować.
Około połowa osób miała być w programie Bleiberecht
To bardzo ważny szczegół, który zmienia obraz całej sprawy.
Według informacji przekazanych WDR przez Flüchtlingsrat Köln około 250 osób znajdujących się na liczącej około 500 nazwisk liście uczestniczyło w programie mającym dać długo przebywającym i odpowiednio zintegrowanym osobom możliwość uzyskania legalnego pobytu.
W takich przypadkach sytuacja prawna może być znacznie bardziej skomplikowana niż proste stwierdzenie, że ktoś „powinien zostać natychmiast deportowany”.
56 tysięcy osób zobowiązanych do wyjazdu w całym NRW
Sprawa Kolonii zwróciła uwagę również na skalę problemu w całej Nadrenii Północnej-Westfalii.
Według danych Ministerstwa ds. Uchodźców i Integracji NRW na 30 czerwca 2026 roku w landzie przebywały 56 604 osoby formalnie zobowiązane do opuszczenia Niemiec.
Aż 45 002 z nich, czyli prawie 80 procent, posiadało Duldung.
Duldung nie jest pozwoleniem na pobyt. Oznacza jednak czasowe zawieszenie deportacji z określonych powodów prawnych lub faktycznych.
Dlaczego osoba zobowiązana do wyjazdu nadal może zostać w Niemczech?
Powodów jest wiele.
Deportacja może być czasowo niemożliwa między innymi z powodu:
- braku dokumentów podróży,
- poważnej choroby,
- prawnego zakazu deportacji,
- braku możliwości przyjęcia osoby przez państwo pochodzenia,
- trwającej procedury dotyczącej prawa pobytu,
- innych przeszkód wynikających z prawa niemieckiego lub europejskiego.
Dlatego sama obecność nazwiska na Coesfelder Liste nie przesądza, że deportacja konkretnej osoby była wtedy natychmiast prawnie możliwa.
Policja również zainteresowała się listą
Kontrowersje jeszcze wzrosły po brutalnym starciu dwóch dużych rodzin w Köln-Mülheim.
WDR informuje, że policja zażądała dostępu do Coesfelder Liste.
Według informacji stacji na liście znajduje się co najmniej sześć osób wcześniej skazanych za przestępstwa, które nie zostały deportowane.
Jednocześnie trzeba zachować ostrożność przy łączeniu listy bezpośrednio z ostatnią strzelaniną w Kolonii. Media podają, że nazwiska osób powiązanych ze starciem mogą znajdować się na liście, ale zakres tych powiązań nadal jest sprawdzany.
Krwawa bójka dwóch dużych rodzin zwiększyła presję
W ubiegłym tygodniu w Köln-Mülheim doszło do brutalnego starcia z użyciem broni palnej i noży.
Cztery osoby zostały ranne.
Śledczy podejrzewają, że tłem konfliktu był spór pomiędzy dwiema dużymi rodzinami.
Po tym wydarzeniu politycy zaczęli zadawać pytania o to, dlaczego część osób zobowiązanych do opuszczenia Niemiec nadal przebywała w Kolonii.
Minister NRW krytykuje decyzję Kolonii
Minister ds. uchodźców i integracji NRW Verena Schäffer powiedziała WDR, że nie rozumie, dlaczego urząd w Kolonii zrezygnował z oferowanej pomocy dotyczącej zdobywania dokumentów zastępczych dla osób z Bałkanów Zachodnich.
Podkreśliła, że samorządy powinny korzystać ze wsparcia oferowanego przez centralne urzędy ds. cudzoziemców.
Jednocześnie zaznaczyła, że każda sprawa dotycząca Duldung wymaga regularnego sprawdzania.
Dlaczego powstała lista 500 osób?
Według informacji Ministerstwa NRW Coesfelder Liste została przygotowana po tym, jak zaczęła spadać liczba zgłoszeń do zbiorowych lotów powrotnych na Bałkany Zachodnie.
Jednocześnie liczba osób zobowiązanych do wyjazdu pozostawała wysoka.
ZAB Coesfeld miał więc zaoferować samorządom dodatkową pomoc administracyjną.
Podobne wsparcie centralne Ausländerbehörden oferują również w innych sprawach i nie było ono przygotowane wyłącznie dla Kolonii.
Miasto zapowiedziało sprawdzenie sprawy
Stadtdirektorin Dörte Diemert zapowiedziała, że Coesfelder Liste zostanie ponownie przeanalizowana.
Ze względu na liczbę spraw nie należy jednak oczekiwać natychmiastowego wyniku kontroli.
Władze miasta stoją obecnie przed pytaniem, w ilu przypadkach zaoferowana pomoc mogła rzeczywiście doprowadzić do skutecznego powrotu i dlaczego z niej nie skorzystano.
Nie wiadomo, ilu z tych 500 można było naprawdę deportować
To jedno z najważniejszych pytań w całej sprawie.
Nie ma dziś potwierdzonej informacji, że wszystkie osoby figurujące na liście spełniały w 2024 roku komplet warunków pozwalających na natychmiastowe przeprowadzenie deportacji.
Kölner Stadt-Anzeiger zwraca uwagę, że nie wiadomo również, ilu ludzi z listy później dobrowolnie wyjechało, zostało deportowanych albo otrzymało prawo pobytu.
Dlatego hasło „Kolonia nie deportowała 500 osób” jest zbyt dużym uproszczeniem. Potwierdzone jest to, że lista obejmowała około 500 osób zobowiązanych do wyjazdu i że urząd nie wykorzystał konkretnej oferty pomocy dotyczącej zdobywania dokumentów powrotnych.
Co stanie się teraz?
Najbliższy ruch należy przede wszystkim do prokuratury.
Śledczy muszą sprawdzić treść dwóch zawiadomień i zdecydować, czy opisane w nich działania mogą stanowić podstawę do wszczęcia postępowania karnego.
Równolegle trwa kontrola administracyjna i polityczna dotycząca decyzji podejmowanych przez Ausländeramt w Kolonii.
Policja analizuje natomiast Coesfelder Liste pod kątem osób związanych ze sprawami kryminalnymi.
Najważniejsze informacje
- do prokuratury w Kolonii wpłynęły dwa prywatne zawiadomienia,
- formalnego śledztwa jeszcze nie wszczęto,
- sprawa dotyczy Coesfelder Liste z około 500 nazwiskami,
- osoby na liście były formalnie zobowiązane do wyjazdu z Niemiec,
- ZAB Coesfeld oferował pomoc przy zdobywaniu dokumentów powrotnych,
- Kolonia z tej konkretnej pomocy nie skorzystała,
- około 250 osób miało uczestniczyć w programie Bleiberecht,
- policja również zażądała dostępu do listy.
Czytaj także na TwojaPolonia24
Najnowsze wiadomości z Niemiec Najważniejsze informacje dla Polaków w NiemczechFAQ: Ausländeramt w Kolonii
Czy prokuratura prowadzi już śledztwo przeciwko Ausländeramt w Kolonii?
Nie. Prokuratura potwierdziła otrzymanie dwóch zawiadomień od osób prywatnych i dopiero sprawdza, czy istnieją podstawy do wszczęcia formalnego postępowania.
Czym jest Coesfelder Liste?
To lista przygotowana w 2024 roku przez Zentrale Ausländerbehörde Coesfeld. Obejmowała około 500 osób z Bałkanów Zachodnich, które były wówczas formalnie zobowiązane do opuszczenia Niemiec.
Czy wszystkich 500 osób można było od razu deportować?
Nie można tego stwierdzić. Według Flüchtlingsrat Köln około połowa osób z listy uczestniczyła w programie Bleiberecht. W wielu przypadkach deportację mogą również blokować przeszkody prawne lub faktyczne.
Dlaczego sprawa stała się teraz tak głośna?
Kontrowersje wzrosły po brutalnym starciu dwóch dużych rodzin w Köln-Mülheim. Policja zainteresowała się listą, a politycy zażądali wyjaśnień dotyczących wcześniejszych decyzji urzędu.
Podsumowanie
Ausländeramt w Kolonii znalazł się pod coraz większą presją. Do prokuratury trafiły dwa zawiadomienia dotyczące decyzji urzędu, ale na tym etapie nie ma jeszcze formalnego śledztwa ani zarzutów.
W centrum sprawy znajduje się Coesfelder Liste z około 500 osobami formalnie zobowiązanymi w 2024 roku do opuszczenia Niemiec. ZAB Coesfeld oferował pomoc przy zdobywaniu dokumentów potrzebnych do powrotu, jednak Kolonia nie wykorzystała tego konkretnego wsparcia.
Jednocześnie sytuacja nie jest tak prosta, jak sugeruje część nagłówków. Około połowa osób z listy miała uczestniczyć w programie Bleiberecht, a obowiązek opuszczenia kraju nie zawsze oznacza możliwość natychmiastowej deportacji.
Teraz prokuratura, policja oraz władze miasta sprawdzają poszczególne aspekty całej sprawy.
