
220 tysięcy mieszkań w Berlinie pod kontrolę publiczną? Die Linke podtrzymuje plan po wyborach
220 tysięcy mieszkań w Berlinie może ponownie znaleźć się w centrum politycznej debaty. Po zwycięstwie Die Linke w niedzielnych wyborach jej kandydatka na urząd Regierende Bürgermeisterin Elif Eralp podtrzymuje postulat Vergesellschaftung, czyli przeniesienia dużych zasobów mieszkaniowych prywatnych koncernów do formy własności wspólnej lub publicznej za odszkodowaniem.
220 tysięcy mieszkań w Berlinie wraca do politycznej debaty
Temat mieszkań był jednym z najważniejszych punktów kampanii wyborczej Die Linke. Partia opowiada się za realizacją wyniku referendum „Deutsche Wohnen & Co enteignen” z 2021 roku.
Według Reutersa obecny plan może dotyczyć około 220 tysięcy mieszkań w Berlinie należących do dużych prywatnych przedsiębiorstw mieszkaniowych.
Die Linke nie mówi jednak o przejmowaniu mieszkań należących do zwykłych prywatnych właścicieli posiadających pojedyncze lokale. Punktem odniesienia pozostaje referendum dotyczące przedsiębiorstw posiadających ponad 3 tys. mieszkań w Berlinie.
Berlin już raz zagłosował w tej sprawie
Sprawa nie jest nowa. 26 września 2021 roku mieszkańcy Berlina głosowali w referendum dotyczącym Vergesellschaftung dużych przedsiębiorstw mieszkaniowych.
Za propozycją zagłosowało 57,6 proc. uczestników referendum. Przeciw było 39,8 proc.
Referendum nie powodowało jednak automatycznego przejęcia mieszkań. Wzywało Senat Berlina do przygotowania odpowiedniego projektu ustawy.
Die Linke zdobyła najwięcej głosów w Berlinie
Po wyborach z 20 września kwestia ponownie nabiera politycznego znaczenia.
Według aktualnego wyniku Landeswahlleiter Die Linke zdobyła 25,7 proc. drugich głosów i zajęła pierwsze miejsce w wyborach do Abgeordnetenhaus.
CDU uzyskała 18,8 proc., AfD 16,3 proc., Zieloni 14,3 proc., a SPD 12,1 proc.
Sam wynik nie oznacza jednak, że Die Linke będzie mogła samodzielnie realizować swój program.
Co Elif Eralp chce zrobić z mieszkaniami?
Jeszcze przed wyborami Elif Eralp wielokrotnie deklarowała, że realizacja wyniku referendum pozostaje jednym z celów Die Linke.
Po wyborczym zwycięstwie temat 220 tysięcy mieszkań w Berlinie może stać się jednym z punktów rozmów dotyczących nowej koalicji.
Reuters informuje, że Eralp prowadziła kampanię między innymi pod hasłem zwiększenia kontroli miasta nad rynkiem mieszkaniowym oraz realizacji planu dotyczącego największych prywatnych właścicieli.
Czy mieszkania zostaną po prostu odebrane właścicielom?
Nie.
To jedno z najczęstszych uproszczeń pojawiających się wokół tej sprawy.
Nawet gdyby Berlin zdecydował się na Vergesellschaftung, konieczna byłaby podstawa prawna oraz wypłata odszkodowania. Spór dotyczy między innymi tego, jak wysoka powinna być rekompensata i jak taki proces zostałby sfinansowany.
Dlatego określenie „wywłaszczenie bez odszkodowania” nie opisuje obecnego postulatu.
Ile może kosztować taki plan?
To jedna z najbardziej spornych kwestii całej debaty.
Już podczas referendum w 2021 roku przedstawiano bardzo różne szacunki.
Inicjatywa „Deutsche Wohnen & Co enteignen” szacowała wówczas odszkodowania za około 200 tys. mieszkań na 7,3 do 13,7 mld euro.
Oficjalna ówczesna kalkulacja Berlina dla około 243 tys. mieszkań mówiła natomiast o 28,8 do 36 mld euro samych odszkodowań, plus dodatkowych kosztach.
Nie są to jednak aktualne wyliczenia kosztu planu dotyczącego dokładnie 220 tysięcy mieszkań w Berlinie. Pokazują jedynie, jak duże różnice występowały wcześniej pomiędzy poszczególnymi szacunkami.
Czy taki plan jest w ogóle zgodny z konstytucją?
Berlin powołał po referendum specjalną komisję ekspertów, która analizowała możliwość zastosowania art. 15 niemieckiej konstytucji.
Komisja badała między innymi zgodność możliwej Vergesellschaftung z Grundgesetz, zasady odszkodowania oraz możliwe modele zarządzania przejętymi zasobami.
Raport końcowy został przekazany Senatowi w czerwcu 2023 roku.
Eksperci wskazywali, że taka forma Vergesellschaftung może być co do zasady prawnie możliwa, jednak konkretna ustawa musiałaby spełnić szereg wymogów konstytucyjnych i prawnych.
Dlaczego temat mieszkań jest tak ważny w Berlinie?
Rynek mieszkaniowy był jednym z głównych tematów tegorocznych wyborów.
Reuters zwraca uwagę, że czynsze w Berlinie w ostatniej dekadzie bardzo mocno wzrosły, a miasto szacuje potrzebę budowy około 211 tys. dodatkowych mieszkań do 2040 roku.
Na TwojaPolonia24 opisywaliśmy również najnowszą analizę rynku ofertowego. W niektórych częściach Berlina nowe czynsze ofertowe są nawet o ponad 60 proc. wyższe od porównywanych wartości Mietspiegel.
👉 Czynsze w Berlinie nawet 64 proc. powyżej Mietspiegel
220 tysięcy mieszkań w Berlinie. Które firmy mogłyby zostać objęte zmianą?
Referendum z 2021 roku dotyczyło prywatnych przedsiębiorstw posiadających ponad 3 tys. mieszkań na terenie Berlina.
Z rozwiązania miały być wyłączone między innymi przedsiębiorstwa należące do sektora publicznego oraz zasoby pozostające we wspólnotowych formach własności.
Szczegółowa lista przedsiębiorstw objętych ewentualną przyszłą ustawą zależałaby jednak od jej ostatecznej treści.
Co może się wydarzyć teraz?
Najpierw muszą zakończyć się rozmowy dotyczące przyszłego rządu Berlina.
Reuters wskazuje na możliwość rozmów Die Linke z SPD i Zielonymi. Żadna nowa koalicja nie została jednak jeszcze zawarta.
Dopiero program przyszłego Senatu pokaże, czy kwestia 220 tysięcy mieszkań w Berlinie znajdzie się w umowie koalicyjnej i w jakiej formie.
Możliwe są również dalsze spory prawne, polityczne i finansowe dotyczące zakresu Vergesellschaftung.
Najemcy nie zobaczą zmian z dnia na dzień
Nawet jeśli nowa większość zdecydowałaby się rozpocząć realizację projektu, byłby to długi proces.
Najpierw konieczne byłoby przygotowanie ustawy, określenie przedsiębiorstw i nieruchomości objętych przepisami, zasad odszkodowania oraz modelu zarządzania.
Możliwe byłyby także postępowania sądowe dotyczące zgodności przepisów z konstytucją.
Dlatego 220 tysięcy mieszkań w Berlinie nie zmieni właściciela bezpośrednio po wyborach.
