
Śledztwo przeciw policjantom w Berlinie po interwencji w Friedrichshain
Śledztwo przeciw policjantom w Berlinie zostało wszczęte po głośnej interwencji, do której doszło w nocy z 6 na 7 czerwca 2026 roku w dzielnicy Friedrichshain. Funkcjonariusze są badani pod kątem podejrzenia spowodowania obrażeń podczas wykonywania obowiązków służbowych. Sprawa dotyczy zatrzymania 57-letniego Martina Biallucha, byłego urzędnika i polityka związanego z partią Lewica.
To ważna zmiana w porównaniu z pierwszymi informacjami. Początkowo berlińskie Landeskriminalamt jedynie sprawdzało, czy istnieją podstawy do otwarcia postępowania przeciw funkcjonariuszom. 17 czerwca rzecznik policji potwierdził rbb, że formalne dochodzenie już rozpoczęto.
Jednocześnie prowadzone jest odrębne postępowanie przeciwko 57-latkowi. Policja zarzuca mu, że miał znieważyć funkcjonariusza, uderzyć go w twarz, kopnąć i stawiać opór podczas zatrzymania. Bialluch stanowczo temu zaprzecza i twierdzi, że to on został bezprawnie zaatakowany, przewrócony, bity i kopany przez policjantów.
Śledztwo przeciw policjantom w Berlinie ma więc wyjaśnić dwie całkowicie różne wersje tej samej nocy. Kluczowe będą nagrania z policyjnych kamer nasobnych, filmy wykonane telefonami oraz dłuższy materiał opublikowany w internecie. Na obecnym etapie żadna ze stron nie może być uznana za winną.
Najważniejsze informacje
Co potwierdzono do 18 czerwca 2026 roku?
- Policja wszczęła dochodzenie przeciw funkcjonariuszom pod kątem podejrzenia spowodowania obrażeń podczas pełnienia służby.
- Sprawa dotyczy interwencji po festynie ulicznym w Friedrichshain w nocy z 6 na 7 czerwca.
- 57-letni Martin Bialluch twierdzi, że został pobity i przytrzymywany kolanem w okolicy karku.
- Policja utrzymuje, że mężczyzna miał wcześniej uderzyć funkcjonariusza i próbować go kopnąć.
- Bialluch złożył zawiadomienie dotyczące uszkodzenia ciała podczas służby, zniesławienia i fałszywego podejrzenia.
- Przeciwko 57-latkowi prowadzone jest odrębne postępowanie dotyczące zniewagi, czynnego ataku na funkcjonariusza i oporu.
- Analizowane są nagrania z kamer nasobnych policjantów oraz filmy świadków.
- Według policji w całym zajściu zostało rannych pięciu funkcjonariuszy.
- Cztery osoby zostały czasowo zatrzymane, a następnie zwolnione.
Śledztwo przeciw policjantom w Berlinie zostało formalnie wszczęte
Najważniejsza nowa informacja pochodzi z 17 czerwca. Rzecznik berlińskiej policji potwierdził publicznemu nadawcy rbb, że wszczęto dochodzenie przeciw funkcjonariuszom z powodu podejrzenia spowodowania obrażeń podczas wykonywania obowiązków.
Jeszcze kilka dni wcześniej służby informowały jedynie, że właściwy wydział Landeskriminalamt analizuje, czy istnieje wystarczające podejrzenie uzasadniające rozpoczęcie postępowania. Oceniano wtedy nagrania z kamer nasobnych, a śledczy czekali na pozostałe filmy wykonane przez świadków.
Śledztwo przeciw policjantom w Berlinie nie oznacza, że funkcjonariusze zostali uznani za winnych. Wszczęcie postępowania oznacza, że organy śledcze muszą oficjalnie zabezpieczyć i ocenić materiał dowodowy, przesłuchać świadków oraz ustalić, czy użycie siły było zgodne z prawem i proporcjonalne.
Sprawa ma szczególne znaczenie, ponieważ policja bada działania własnych funkcjonariuszy. W takich przypadkach kluczowe jest zachowanie niezależności postępowania i dokładne udokumentowanie każdego etapu. W analizę materiałów zaangażowane są Landeskriminalamt i prokuratura.
Śledztwo przeciw policjantom w Berlinie: co wydarzyło się po festynie?
Do zdarzenia doszło po ulicznym festynie „Fiesta Kreutziga” w rejonie Kreutziger Straße, niedaleko Rigaer Straße. Według policji krótko przed godziną pierwszą w nocy 34-letni mężczyzna miał nagle wejść na Frankfurter Allee i zmusić jadący na sygnałach radiowóz do gwałtownego hamowania.
Mężczyzna miał następnie oddalić się w stronę Kreutziger Straße, gdzie został zatrzymany. Policja twierdzi, że kilka osób obecnych w pobliżu solidaryzowało się z zatrzymanym, otoczyło funkcjonariuszy i próbowało przeszkodzić w wykonaniu czynności.
W czasie tej interwencji doszło do kolejnej konfrontacji z 57-letnim Martinem Bialluchem. To właśnie ten fragment jest obecnie najważniejszy dla śledztwa przeciw policjantom w Berlinie.
W relacjach medialnych pojawiają się nagrania pokazujące grupę policjantów stojących naprzeciw uczestników festynu. Na jednym z filmów widać, jak funkcjonariusz odpycha Biallucha. Nagranie nie pokazuje jednak całego przebiegu interwencji ani wszystkiego, co wydarzyło się wcześniej poza kadrem.
Śledztwo przeciw policjantom w Berlinie i dwie sprzeczne wersje
Relacja policji i relacja zatrzymanego różnią się w najważniejszych punktach. Policja twierdzi, że 57-latek najpierw obrażał funkcjonariuszy. Gdy jeden z nich podszedł do niego, mężczyzna miał uderzyć policjanta w twarz i próbować go kopnąć.
Funkcjonariusze poinformowali go wtedy o zatrzymaniu. Według służb podczas zakładania kajdanek stawiał opór, a obrażenia twarzy powstały w trakcie obezwładniania. Przeciwko mężczyźnie prowadzone jest postępowanie dotyczące podejrzenia zniewagi, czynnego ataku na funkcjonariusza oraz oporu wobec funkcjonariuszy.
Bialluch zaprzecza, aby kogokolwiek uderzył lub kopnął. Według jego relacji został nagle zaatakowany przez kilku policjantów, przewrócony na ziemię, bity i kopany. Twierdzi również, że jeden z funkcjonariuszy przyciskał go kolanem w okolicy karku.
Zdjęcia wykonane po interwencji pokazują krwawiące obrażenia twarzy. Mężczyzna przekazał mediom, że doznał także silnego stłuczenia żeber. Jego pełnomocniczka złożyła zawiadomienie dotyczące uszkodzenia ciała podczas służby, zniesławienia oraz fałszywego podejrzenia.
Śledztwo przeciw policjantom w Berlinie musi ustalić, która część tych relacji znajduje potwierdzenie w nagraniach, dokumentacji medycznej i zeznaniach świadków.
Co nagrania wnoszą do śledztwa przeciw policjantom w Berlinie?
Materiały wideo są najważniejszym elementem sprawy, ale same również wymagają ostrożnej interpretacji. rbb opisał nagranie, na którym wyraźnie widać odepchnięcie 57-latka przez funkcjonariusza. Wcześniejsze prowokacyjne zachowanie mężczyzny nie jest na tym fragmencie widoczne, jednak kamera nie obejmuje całej sytuacji.
Na dalszej części filmu słychać wulgarne określenie skierowane w stronę funkcjonariuszy. Bialluch nie potwierdził mediom, czy to on wypowiedział te słowa, powołując się na względy procesowe. Następnie na nagraniu widać policjantów podchodzących do mężczyzny i rozpoczynających interwencję.
Istnieje również około 16-minutowe nagranie opublikowane w internecie przez autora kojarzonego przez część komentatorów z prawicową sceną. Materiał ten ma być wykorzystywany przez stronę Biallucha jako dowód. Sam światopogląd autora nagrania nie przesądza o wartości materiału. Znaczenie ma to, czy film jest autentyczny, kompletny i nie został zmanipulowany.
Policjanci mieli włączone kamery nasobne. Ich zapis może pokazać zdarzenie z perspektywy funkcjonariuszy i zarejestrować dźwięk, którego nie słychać na filmach świadków. Śledztwo przeciw policjantom w Berlinie powinno więc opierać się na porównaniu wszystkich dostępnych ujęć, a nie na jednym krótkim fragmencie krążącym w mediach społecznościowych.
Śledztwo przeciw policjantom w Berlinie: pięciu funkcjonariuszy rannych
Policja podała, że podczas całego zajścia obrażenia odniosło pięciu funkcjonariuszy. Mieli oni jednak pozostać zdolni do dalszej służby. Cztery osoby zostały czasowo zatrzymane, a następnie zwolnione.
Te informacje dotyczą całej interwencji, a nie wyłącznie zatrzymania 57-latka. Nie można więc automatycznie zakładać, że wszystkie obrażenia policjantów zostały spowodowane przez jedną osobę. Dokładne przypisanie konkretnych czynów poszczególnym uczestnikom jest jednym z zadań śledczych.
Równie ważne jest ustalenie, czy zatrzymani rzeczywiście próbowali uwolnić 34-letniego mężczyznę, czy jedynie zadawali pytania i protestowali przeciw działaniom służb. Nagrania pokazują rosnące napięcie, wyzwiska i fizyczne starcia, ale nie każdy fragment jest wystarczająco czytelny, aby samodzielnie rozstrzygnąć odpowiedzialność.
Śledztwo przeciw policjantom w Berlinie a odpowiedzialność funkcjonariuszy
Niemiecki kodeks karny przewiduje odrębne przestępstwo uszkodzenia ciała popełnionego przez funkcjonariusza podczas pełnienia służby lub w związku ze służbą. Zgodnie z paragrafem 340 StGB kara może wynosić od trzech miesięcy do pięciu lat pozbawienia wolności.
Nie każde zastosowanie siły przez policję jest jednak przestępstwem. Funkcjonariusze mogą użyć środków przymusu, jeżeli istnieje legalna podstawa, działanie jest konieczne, a siła pozostaje proporcjonalna do zagrożenia i zachowania osoby zatrzymywanej.
Jeżeli zatrzymany rzeczywiście zaatakował policjanta i stawiał aktywny opór, funkcjonariusze mogli zastosować odpowiednie środki w celu jego obezwładnienia. Jeżeli jednak po przejęciu kontroli nad mężczyzną nadal był on bity, kopany lub niebezpiecznie przyciskany bez potrzeby, takie zachowanie mogłoby przekroczyć granice dopuszczalnego użycia siły.
Śledztwo przeciw policjantom w Berlinie będzie więc dotyczyć nie tylko pytania, czy siły użyto, ale przede wszystkim dlaczego, w jakiej skali, przez jak długi czas i czy funkcjonariusze mogli osiągnąć cel w łagodniejszy sposób.
Śledztwo przeciw policjantom w Berlinie nie kończy sprawy zatrzymanego
Otwarcie dochodzenia przeciw funkcjonariuszom nie zamyka sprawy prowadzonej przeciw Bialluchowi. Oba postępowania mogą być prowadzone równolegle, ponieważ organy muszą zbadać zachowanie każdej ze stron osobno.
Czynny atak na funkcjonariusza podczas wykonywania obowiązków jest w Niemczech zagrożony karą od trzech miesięcy do pięciu lat pozbawienia wolności. Odpowiedzialność za opór zależy natomiast między innymi od tego, czy czynność służbowa była zgodna z prawem oraz jakiego rodzaju siły użyła osoba zatrzymywana.
Możliwy jest scenariusz, w którym śledczy uznają, że zatrzymany rzeczywiście naruszył prawo, ale późniejsza reakcja części funkcjonariuszy była nieproporcjonalna. Możliwe jest również umorzenie jednego lub obu postępowań, jeżeli dowody nie potwierdzą zarzutów.
Dlatego śledztwo przeciw policjantom w Berlinie nie powinno być przedstawiane jako dowód niewinności zatrzymanego, tak samo jak zarzuty policji nie są dowodem winy mężczyzny.
Śledztwo przeciw policjantom w Berlinie trafiło do debaty politycznej
Interwencja była omawiana w komisji spraw wewnętrznych berlińskiej Izby Deputowanych. Prezydent policji Barbara Slowik-Meisel przekazała, że nagrania z kamer nasobnych są analizowane.
Do sprawy włączył się również berliński pełnomocnik do spraw obywatelskich i policji. Instytucja ta przyjmuje skargi mieszkańców oraz pomaga analizować przypadki, w których pojawiają się zarzuty niewłaściwego działania funkcjonariuszy.
Politycy Lewicy i SPD z Friedrichshain-Kreuzberg domagają się pełnego wyjaśnienia zajścia. Z drugiej strony policyjne związki zawodowe podkreślają, że podczas interwencji funkcjonariusze mieli zostać zaatakowani, i oczekują konsekwencji wobec osób, które naruszyły prawo.
Polityczne komentarze nie mogą jednak zastąpić ustaleń śledczych. Śledztwo przeciw policjantom w Berlinie powinno opierać się na nagraniach, dokumentacji, zeznaniach i przepisach, a nie na przynależności partyjnej uczestników.
Śledztwo przeciw policjantom w Berlinie wymaga pełnych nagrań
W mediach społecznościowych często publikowane są kilkunastosekundowe fragmenty, które zaczynają się już w momencie użycia siły. Taki film może pokazać ważny element zdarzenia, ale nie zawsze wyjaśnia, co wydarzyło się przed interwencją.
Z drugiej strony oficjalna notatka policji również nie jest automatycznie pełnym i bezspornym opisem sytuacji. Jest wersją służb sporządzoną na podstawie informacji dostępnych po zdarzeniu i może zostać zweryfikowana przez późniejsze dowody.
W tej sprawie istnieją materiały pochodzące z kilku źródeł. Pozwala to porównać ruchy uczestników, polecenia policjantów, wypowiadane słowa, moment założenia kajdanek i użycie siły już po przewróceniu mężczyzny.
Ostateczne znaczenie będzie miał nie tylko obraz, ale również kolejność wydarzeń. Śledztwo przeciw policjantom w Berlinie musi odpowiedzieć między innymi na pytanie, czy 57-latek zaatakował funkcjonariusza, czy stawiał opór oraz czy siła była stosowana po ustaniu ewentualnego zagrożenia.
Co śledztwo przeciw policjantom w Berlinie oznacza dla Polaków?
Sprawa pokazuje, że osoba uważająca się za pokrzywdzoną przez funkcjonariuszy może złożyć zawiadomienie i domagać się zabezpieczenia nagrań. Dotyczy to również Polaków mieszkających w Niemczech, niezależnie od obywatelstwa i znajomości języka.
Podczas interwencji należy wykonywać zgodne z prawem polecenia i nie podejmować fizycznej konfrontacji z policją. Jeżeli ktoś uważa działanie funkcjonariusza za bezprawne, bezpieczniejszą drogą jest późniejsze złożenie skargi, zawiadomienia oraz konsultacja z prawnikiem.
Świadek może nagrywać interwencję z bezpiecznej odległości, o ile nie przeszkadza policji i nie narusza innych przepisów. Publikowanie materiału w internecie to jednak odrębna kwestia, ponieważ mogą mieć zastosowanie zasady dotyczące ochrony wizerunku, prywatności i toczącego się postępowania.
Śledztwo przeciw policjantom w Berlinie przypomina też, aby nie wydawać wyroków na podstawie jednego filmu. Zarówno policjanci, jak i zatrzymani korzystają z domniemania niewinności do czasu prawomocnego rozstrzygnięcia.
Więcej sprawdzonych wiadomości z Berlina
Aktualne informacje o bezpieczeństwie, prawie i działaniach służb znajdziesz w dziale Newsy TwojaPolonia24.
Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia?
Możesz przesłać informację, zdjęcia lub nagranie do redakcji przez formularz Dodaj news. Materiały przed publikacją sprawdzamy i porównujemy z innymi źródłami.
Śledztwo przeciw policjantom w Berlinie: co zrobić teraz?
Osoby, które były świadkami interwencji w Friedrichshain i posiadają oryginalne nagrania, powinny zachować pełne pliki wraz z metadanymi. Przycinanie, ponowne kompresowanie lub publikowanie tylko fragmentu może utrudnić późniejszą ocenę materiału.
- Zachowaj oryginalne nagranie, a nie tylko wersję przesłaną przez komunikator.
- Zapisz dokładną datę, godzinę i miejsce zdarzenia.
- Nie edytuj filmu przed przekazaniem go prawnikowi lub śledczym.
- Jeżeli odniosłeś obrażenia, wykonaj dokumentację medyczną i zdjęcia.
- Zapisz dane świadków, którzy zgodzą się potwierdzić przebieg zdarzenia.
- Nie wdawaj się w fizyczną konfrontację z policją podczas interwencji.
- W razie potrzeby skontaktuj się z prawnikiem specjalizującym się w prawie karnym.
FAQ: śledztwo przeciw policjantom w Berlinie
Czy policjanci zostali już oskarżeni?
Nie. Wszczęto dochodzenie dotyczące podejrzenia spowodowania obrażeń podczas pełnienia służby. Postępowanie przygotowawcze ma ustalić, czy istnieją podstawy do postawienia zarzutów konkretnym funkcjonariuszom. Na tym etapie obowiązuje domniemanie niewinności.
Czy 57-letni mężczyzna również jest podejrzany?
Tak. Policja prowadzi odrębne postępowanie dotyczące podejrzenia zniewagi, czynnego ataku na funkcjonariusza oraz oporu. Mężczyzna zaprzecza, że uderzył lub kopnął policjanta. Odpowiedzialność obu stron będzie oceniana niezależnie.
Co pokazują filmy z interwencji?
Na publicznie opisanych nagraniach widać między innymi odepchnięcie mężczyzny przez funkcjonariusza i późniejsze gwałtowne zatrzymanie. Słychać również wulgarne słowa skierowane do policjantów. Materiały nie pokazują jednak każdego momentu i muszą być analizowane razem z zapisami kamer nasobnych.
Czy użycie kolana w okolicy karku jest zawsze nielegalne?
Każde użycie siły jest oceniane w konkretnych okolicznościach. Znaczenie ma zagrożenie, zachowanie zatrzymywanego, czas nacisku i możliwość zastosowania bezpieczniejszej metody. Jeżeli taki chwyt był niepotrzebny lub stwarzał nieproporcjonalne ryzyko, może zostać uznany za przekroczenie uprawnień.
Co grozi za uszkodzenie ciała podczas pełnienia służby?
Paragraf 340 niemieckiego kodeksu karnego przewiduje zasadniczo karę od trzech miesięcy do pięciu lat pozbawienia wolności. Sama wysokość kary zależy od udowodnionych okoliczności. Najpierw śledczy muszą jednak wykazać, że funkcjonariusz bezprawnie spowodował obrażenia.
Czy można nagrywać interwencję policji?
Samo filmowanie z bezpiecznej odległości może być dopuszczalne, jeśli osoba nie utrudnia czynności. Inaczej może być oceniane nagrywanie niepublicznych wypowiedzi lub późniejsze rozpowszechnianie wizerunku. W razie wątpliwości najlepiej zachować materiał jako dowód i skonsultować publikację z prawnikiem.
Podsumowanie
Śledztwo przeciw policjantom w Berlinie zostało wszczęte po interwencji w Friedrichshain, podczas której 57-letni Martin Bialluch odniósł obrażenia twarzy i według własnej relacji także stłuczenie żeber. Mężczyzna zarzuca funkcjonariuszom bezprawną przemoc, bicie, kopanie i przytrzymywanie kolanem w okolicy karku.
Policja przedstawia inną wersję. Według służb 57-latek wcześniej obraził funkcjonariuszy, uderzył jednego z nich w twarz, próbował go kopnąć i stawiał opór podczas zatrzymania. W całym zajściu rannych miało zostać pięciu policjantów.
O przebiegu zdarzenia zdecydują dowody: nagrania z kamer nasobnych, filmy świadków, dokumentacja obrażeń i zeznania uczestników. Do czasu zakończenia postępowań nie wolno uznawać za winną ani zatrzymanego, ani funkcjonariuszy.
Źródła
- rbb24: policja wszczęła dochodzenie przeciw funkcjonariuszom
- rbb24: nagrania, obrażenia i sprzeczne wersje uczestników
- Tagesspiegel: analiza kamer nasobnych i posiedzenie komisji spraw wewnętrznych
- Tagesspiegel: zawiadomienie złożone przez pełnomocniczkę zatrzymanego
- Federalne Ministerstwo Sprawiedliwości: paragraf 340 kodeksu karnego
- Federalne Ministerstwo Sprawiedliwości: opór wobec funkcjonariusza
- Federalne Ministerstwo Sprawiedliwości: czynny atak na funkcjonariusza
