Mercedes chce więcej pracy za tę samą pensję. Załoga ma pracować nawet 40 godzin.

Mercedes chce więcej pracy za tę samą pensję i rozważa 40 godzin tygodniowo
Mercedes chce rozmawiać o wydłużeniu tygodnia pracy z 35 do nawet 40 godzin bez podwyżki. Rozważane jest także ograniczenie pracy zdalnej.
Spór o warunki pracy w Mercedes-Benz

Mercedes chce więcej pracy za tę samą pensję. Załoga ma pracować nawet 40 godzin

Stan informacji: 29 lipca 2026 roku, rano

Mercedes chce więcej pracy za tę samą pensję i przekonuje, że koszty jednej godziny pracy w Niemczech muszą spaść. W koncernie trwa dyskusja o wydłużeniu tygodnia pracy z 35 do nawet 40 godzin bez podwyżki. Rozważane jest również ograniczenie pracy zdalnej. Propozycje nie zostały jednak jeszcze ostatecznie uzgodnione z przedstawicielami pracowników.

Najważniejsze doprecyzowanie: 40 godzin pracy i pięć dni obecności w biurze nie są dziś nowymi, powszechnie obowiązującymi zasadami dla całej załogi. Mercedes zapowiedział rozmowy z przedstawicielami pracowników, a rada zakładowa i IG Metall zdecydowanie sprzeciwiają się planowanym zmianom.

35 h

to obecny standard taryfowy w wielu obszarach koncernu

40 h

może wynosić tydzień pracy według rozważanego wariantu

90 tys.

pracowników dotyczy odroczenie specjalnej wypłaty

33 tys.

pracowników uczestniczyło w protestach według IG Metall

Mercedes chce więcej pracy za tę samą pensję. Co dokładnie proponuje?

Mercedes chce więcej pracy za tę samą pensję, ponieważ zarząd uważa, że niemieckie zakłady stały się zbyt drogie w porównaniu z fabrykami w innych państwach. W piśmie skierowanym do pracowników koncern wskazał, że koszty jednej godziny pracy muszą zostać obniżone. Jako najprostsze i zdaniem kierownictwa najbardziej sprawiedliwe rozwiązanie przedstawiono wydłużenie czasu pracy bez podnoszenia wynagrodzenia.

W taryfowo związanych przedsiębiorstwach niemieckiej motoryzacji standardem jest obecnie 35 godzin pracy tygodniowo. Dotyczy to także wielu pracowników Mercedes-Benz. Przewodniczący rady nadzorczej Martin Brudermüller publicznie opowiedział się za poważną rozmową o powrocie do 40 godzin. Oznaczałoby to nawet pięć dodatkowych godzin w tygodniu przy niezmienionej pensji.

Na stole znajduje się również kwestia pracy zdalnej. Z wewnętrznego pisma rady zakładowej opisanego przez SWR wynika, że kierownictwo analizuje powrót do obecności w biurze przez pięć dni w tygodniu. Sam Mercedes potwierdził jedynie, że sprawdza różne środki zwiększające wydajność, w tym częstszą osobistą współpracę w zakładach i biurach.

Nie oznacza to, że koniec home office w Mercedesie został już ogłoszony. Hybrydowy model pracy ma być przedmiotem rozmów z przedstawicielami załogi. Obowiązujące zasady mogą się różnić w zależności od działu, lokalizacji, stanowiska, umowy i porozumień zakładowych.

Plany Mercedesa i ich aktualny status
TematCo jest rozważane?Aktualny status
Czas pracyWydłużenie tygodnia z 35 do nawet 40 godzinRozmowy i propozycje, bez ostatecznego porozumienia
WynagrodzenieDłuższa praca bez podwyżkiSilny sprzeciw rady zakładowej i IG Metall
Praca zdalnaZnacznie więcej dni obecności, możliwie pięć dni w biurzeAnaliza, nie ogłoszono powszechnego końca home office
Specjalna wypłataPrzesunięcie TransformationsbausteinWypłatę zaplanowaną na lipiec 2026 przesunięto na 2027 rok
Redukcja zatrudnieniaDobrowolne odejścia i przenoszenie części produkcjiGwarancja zatrudnienia chroni niemieckie zakłady do końca 2034 roku

Pięć godzin więcej bez podwyżki. Co to oznacza w praktyce?

Informacja, że Mercedes chce więcej pracy za tę samą pensję, ma bardzo konkretny wymiar. Przejście z 35 do 40 godzin tygodniowo oznaczałoby wzrost czasu pracy o około 14 procent. Jeżeli miesięczna pensja pozostałaby bez zmian, wartość jednej przepracowanej godziny byłaby odpowiednio niższa. W skali miesiąca pracownik wykonywałby przeciętnie ponad 21 dodatkowych godzin, zależnie od sposobu liczenia kalendarza i czasu pracy.

Właśnie dlatego hasło 40 godzin pracy w Mercedesie wywołuje tak duży sprzeciw. Gdy Mercedes chce więcej pracy za tę samą pensję, dla pracowników nie jest to wyłącznie techniczna zmiana grafiku. Dłuższa obecność w zakładzie lub biurze wpływa na opiekę nad dziećmi, dojazdy, życie rodzinne i realną stawkę godzinową.

Choć Mercedes chce więcej pracy za tę samą pensję, nie wiadomo jeszcze, czy ewentualna zmiana miałaby objąć wszystkich pracowników w Niemczech, tylko wybrane grupy, czy poszczególne działy. Nie podano również konkretnej daty wejścia nowych zasad w życie. Mercedes zapowiedział rozmowy z przedstawicielami pracowników w kolejnych tygodniach i miesiącach.

To nie jest jeszcze gotowa zmiana umów. Sam zarząd nie może w każdej sytuacji po prostu narzucić wszystkim pracownikom pięciu dodatkowych godzin bez uwzględnienia układów zbiorowych, umów, praw rady zakładowej i obowiązujących porozumień. Szczegóły zależą od grupy zatrudnionych i podstawy prawnej ich warunków pracy.

Mercedes chce ograniczyć home office

Mercedes chce więcej pracy za tę samą pensję, a drugi punkt sporu dotyczy pracy zdalnej. Według informacji przekazanych przez radę zakładową i opisanych przez SWR kierownictwo rozważa powrót pracowników biurowych do obecności przez pięć dni w tygodniu. Rada zakładowa skrytykowała nie tylko sam pomysł, lecz także sposób komunikacji ze strony zarządu.

Mercedes odpowiedział, że analizuje różne rozwiązania służące poprawie wydajności. Wśród nich wymienił osobistą współpracę na miejscu. Koncern nie potwierdził jednak, że podjął ostateczną decyzję o całkowitym zniesieniu pracy zdalnej.

Dla wielu osób koniec home office w Mercedesie mógłby oznaczać dodatkowe koszty paliwa, biletów, opieki nad dziećmi i nawet kilka godzin tygodniowo spędzonych w drodze. Firma może natomiast argumentować, że częstsza obecność poprawia przepływ informacji, współpracę zespołów i tempo podejmowania decyzji.

Spór będzie więc dotyczył nie tylko liczby dni w biurze, ale również tego, czy praca zdalna rzeczywiście obniża wydajność. Na razie Mercedes nie opublikował danych pokazujących, ile produktywności firma traci przez obecny model hybrydowy.

Dlaczego Mercedes chce zaciskać pasa?

Mercedes chce więcej pracy za tę samą pensję w momencie, gdy sytuacja koncernu jest niejednoznaczna. Firma nadal zarabia miliardy i posiada dużą płynność finansową, ale jej najważniejszy dział samochodów osobowych znajduje się pod silną presją. Szczególnie trudna jest sytuacja w Chinach.

W drugim kwartale 2026 roku Mercedes-Benz Group osiągnął 32,1 miliarda euro przychodów. Rok wcześniej było to 33,2 miliarda euro. EBIT całej grupy wzrósł z 1,3 do 1,5 miliarda euro. Wynik został jednak wsparty mocnymi rezultatami usług finansowych i samochodów dostawczych oraz jednorazowym efektem związanym z planowaną sprzedażą firmy Athlon.

Znacznie słabiej wygląda podstawowa działalność samochodowa. Skorygowany EBIT Mercedes-Benz Cars spadł z 1,228 miliarda euro do 909 milionów euro. Sprzedaż samochodów zmniejszyła się o 8 procent, do 417 765 pojazdów. W Chinach spadek wyniósł aż 30 procent. W Europie sprzedaż wzrosła o 4 procent, a w Stanach Zjednoczonych o 10 procent.

Koncern informuje, że od 2019 roku obniżył koszty stałe o około 25 procent. W czerwcu 2026 roku rozpoczęto dalsze zaostrzanie globalnych działań na rzecz produktywności, ze szczególnym naciskiem na niemieckie lokalizacje. To właśnie w tym kontekście pojawiają się nowe oszczędności w Mercedes Benz.

Najważniejsze liczby z drugiego kwartału 2026 roku:

  • 32,1 miliarda euro przychodów całej grupy,
  • 1,5 miliarda euro EBIT całej grupy,
  • 909 milionów euro skorygowanego EBIT w dziale Mercedes-Benz Cars,
  • 30 procent spadku sprzedaży samochodów w Chinach,
  • 51 procent wzrostu sprzedaży elektrycznych aut osobowych,
  • 30,4 miliarda euro płynności netto w działalności przemysłowej.

Te dane pokazują, że firma nie stoi przed natychmiastową niewypłacalnością. Gdy Mercedes chce więcej pracy za tę samą pensję, zarząd uzasadnia to potrzebą poprawy rentowności, zanim presja ze strony chińskich producentów, wysokich kosztów i słabszego popytu jeszcze mocniej uderzy w wyniki.

Odroczona wypłata dla około 90 tysięcy pracowników

Spór o to, że Mercedes chce więcej pracy za tę samą pensję, nie zaczyna się od samego czasu pracy. Mercedes przesunął już specjalną wypłatę Transformationsbaustein, która miała trafić do pracowników w lipcu 2026 roku. Świadczenie wynosi 18,4 procent indywidualnego miesięcznego wynagrodzenia. Według danych firmy odroczenie dotyczy około 90 tysięcy spośród około 108 tysięcy pracowników w Niemczech.

Pieniądze mają zostać wypłacone w 2027 roku. Dla wielu rodzin oznacza to jednak, że wcześniej planowana kwota nie pojawiła się w budżecie w oczekiwanym terminie. Rada zakładowa określiła przesunięcie jako jednostronną decyzję przedsiębiorstwa.

Związkowcy wskazują również na kontrast między oszczędnościami dotyczącymi załogi a wypłatami dla akcjonariuszy. Oficjalne wyniki za pierwsze półrocze pokazują, że dywidendy i skup akcji wyniosły łącznie 5 miliardów euro. Firma podkreśla natomiast, że musi bronić konkurencyjności niemieckich zakładów w perspektywie wielu lat.

Protest pracowników Mercedesa objął cały kraj

Na informację, że Mercedes chce więcej pracy za tę samą pensję, załoga odpowiedziała protestami organizowanymi przez IG Metall. Według związku 3 lipca w akcjach na wszystkich niemieckich lokalizacjach Mercedes-Benz uczestniczyło ponad 33 tysiące pracowników. Demonstracje odbyły się między innymi w Stuttgarcie, Sindelfingen, Bremen, Rastatt, Berlinie, Düsseldorfie i Germersheim.

Protest pracowników Mercedesa był wymierzony w niepłatne wydłużenie czasu pracy, cięcia świadczeń taryfowych oraz politykę oszczędnościową zarządu. Związek domaga się zabezpieczenia zakładów, miejsc pracy oraz zachowania standardów taryfowych i socjalnych.

Rada zakładowa uważa, że dłuższa praca bez podwyżki nie rozwiąże problemów firmy. Wskazuje przy tym na częściowo niewykorzystane moce produkcyjne w niemieckich zakładach. Zdaniem przedstawicieli załogi zwiększanie liczby godzin w sytuacji słabszego obłożenia nie jest przekonującą strategią.

Zarząd odpowiada, że poprawa produktywności jest konieczna, aby nowe modele i inwestycje nadal trafiały do niemieckich fabryk. Spór dotyczy więc nie tylko dzisiejszych wypłat, ale także przyszłości całej produkcji w Niemczech.

Czy Mercedes chce pozbyć się części pracowników?

W czasie gdy Mercedes chce więcej pracy za tę samą pensję, SWR opisał również podejrzenie, że pogorszenie warunków pracy może zachęcić kolejne osoby do dobrowolnego odejścia. To jednak opinia byłego pracownika i teoria powtarzana przez część załogi, a nie potwierdzony plan zarządu.

Mercedes prowadził wcześniej program odpraw. Firma nie podała, ile osób z niego skorzystało. Według doniesień medialnych mogło chodzić o 5 do 6 tysięcy pracowników. Program zakończył się pod koniec marca 2026 roku. Oficjalne wyniki pokazują, że w pierwszym półroczu odprawy związane z programem Next Level Performance kosztowały około 1,1 miliarda euro.

Jednocześnie niemieckie lokalizacje są objęte gwarancją zatrudnienia do końca 2034 roku. Oznacza to, że zwolnienia z przyczyn zakładowych nie są obecnie prostym narzędziem redukcji załogi. Firma może natomiast korzystać z dobrowolnych odejść, naturalnej rotacji i przesuwania produkcji do tańszych lokalizacji.

Mercedes rozbudował zakład w węgierskim Kecskemét i zwiększa obecność produkcyjną w Europie Środkowo-Wschodniej. Sam fakt inwestowania za granicą nie potwierdza jednak, że konkretna niemiecka fabryka zostanie zamknięta. Koncern nie ogłosił takiej decyzji w związku z obecnym sporem.

Co jest potwierdzone, a co pozostaje przypuszczeniem?

  • potwierdzona jest propozycja dłuższej pracy bez podwyżki,
  • potwierdzone są rozmowy o większej obecności w biurach,
  • potwierdzone jest odroczenie specjalnej wypłaty,
  • nie potwierdzono powszechnego 40-godzinnego tygodnia od konkretnej daty,
  • nie potwierdzono całkowitego końca home office dla całej załogi,
  • nie ma dowodu, że pogorszenie warunków jest oficjalnym sposobem wypychania ludzi z firmy.

Co to oznacza dla Polaków pracujących w Mercedes-Benz?

Wiadomość, że Mercedes chce więcej pracy za tę samą pensję, jest ważna również dla Polaków zatrudnionych w koncernie. Powinni oni śledzić informacje przekazywane przez konkretny zakład, radę zakładową i IG Metall. Nagłówki medialne opisują kierunek planów, ale nie zastępują indywidualnej umowy, układu taryfowego ani porozumienia obowiązującego w danej lokalizacji.

Nie należy samodzielnie zakładać, że od następnego miesiąca trzeba pracować pięć godzin dłużej. Jeżeli pracodawca przedstawi zmianę warunków, warto sprawdzić jej podstawę, zakres, termin i wpływ na wynagrodzenie. Szczególnie ważne jest ustalenie, czy dana osoba podlega układowi taryfowemu i jakie prawa współdecydowania ma rada zakładowa.

Pracownicy nie powinni również podpisywać nowych dokumentów bez ich przeczytania. W razie wątpliwości można zwrócić się do Betriebsrat, związku zawodowego albo prawnika specjalizującego się w Arbeitsrecht. Artykuł opisuje ogólną sytuację w koncernie i nie zastępuje indywidualnej porady prawnej.

FAQ: Mercedes chce więcej pracy za tę samą pensję

Czy pracownicy Mercedesa już muszą pracować 40 godzin tygodniowo?

Choć Mercedes chce więcej pracy za tę samą pensję, nie ma potwierdzenia, że powszechny 40-godzinny tydzień został już wprowadzony dla całej niemieckiej załogi. Zarząd chce rozmawiać o wydłużeniu pracy bez podnoszenia wynagrodzenia. W wielu taryfowo związanych obszarach standardem pozostaje 35 godzin. Szczegóły zależą od stanowiska, zakładu, umowy i układu taryfowego.

Czy Mercedes całkowicie likwiduje home office?

Nie ogłoszono jeszcze ostatecznego, powszechnego końca pracy zdalnej. Według informacji rady zakładowej analizowana jest obecność pracowników biurowych przez pięć dni w tygodniu. Mercedes potwierdził, że sprawdza możliwość częstszej współpracy na miejscu. Model hybrydowy ma być przedmiotem rozmów z przedstawicielami pracowników.

Dlaczego Mercedes chce, aby pracownicy pracowali dłużej?

Zarząd twierdzi, że koszty pracy w Niemczech są zbyt wysokie w porównaniu z innymi krajami i utrudniają konkurencję. Koncern mierzy się ze spadkiem sprzedaży w Chinach, presją cenową i wysokimi kosztami nowych modeli. Dłuższa praca bez podwyżki obniżyłaby koszt jednej godziny. Rada zakładowa uważa jednak, że za problemy strategiczne nie powinna płacić załoga.

Czy w Mercedesie będą masowe zwolnienia?

Mercedes nie ogłosił obecnie masowych zwolnień z przyczyn zakładowych w Niemczech. Niemieckie lokalizacje mają gwarancję zatrudnienia do końca 2034 roku. Firma korzystała jednak z programu dobrowolnych odpraw, a część produkcji rozwija w tańszych krajach. Przyszłe zatrudnienie może więc spadać przez odejścia, brak zastępstw i zmiany lokalizacji produkcji.

Podsumowanie

Mercedes chce więcej pracy za tę samą pensję i przedstawia ten pomysł jako sposób obniżenia kosztu jednej godziny w niemieckich zakładach. Najmocniej dyskutowany wariant oznacza przejście z 35 do nawet 40 godzin tygodniowo bez podwyżki. Równocześnie analizowane jest znaczne ograniczenie pracy zdalnej.

Nie są to jednak jeszcze ostatecznie wprowadzone zasady dla wszystkich. Plan wymaga rozmów z przedstawicielami pracowników, a rada zakładowa i IG Metall zapowiadają twardy sprzeciw. W protestach przeciwko oszczędnościom uczestniczyło według związku ponad 33 tysiące osób.

Mercedes nadal osiąga miliardowe wyniki, ale jego dział samochodów osobowych wyraźnie słabnie, szczególnie w Chinach. Zarząd chce bronić konkurencyjności, natomiast pracownicy nie zgadzają się, aby koszty błędów i zmian na rynku zostały przerzucone przede wszystkim na nich.

Źródła