Koalicja z Lewicą w Berlinie wywołała bunt w SPD. 20 posłów ostrzega przed sojuszem. W tle zarzuty o antysemityzm i kontakty z klanem Remmo.

Koalicja z Lewicą w Berlinie – budynek Abgeordnetenhaus i symbole SPD, Zielonych oraz Die Linke, grafika ilustracyjna
Dwudziestu posłów SPD sprzeciwia się negocjacjom koalicyjnym z berlińską Die Linke.

Grafika ilustracyjna wygenerowana przez AI. Nie jest autentycznym zdjęciem konkretnej stacji.

AKTUALIZACJA: 19 PAŹDZIERNIKA 2026 ROKU

Dwudziestu posłów SPD do Bundestagu publicznie sprzeciwia się negocjacjom z berlińską Die Linke. Zastrzeżenia zgłaszają także czołowi politycy socjaldemokratów. Wśród powodów wymieniają spory o antysemityzm oraz zarzuty dotyczące kontaktów z otoczeniem przestępczego klanu Remmo. SPD i Zieloni mają dziś zdecydować, czy rozpocząć rozmowy koalicyjne. Żadna nowa koalicja nie została jeszcze utworzona.

Bunt w SPD! 20 posłów ostrzega przed koalicją z Lewicą w Berlinie

Koalicja z Lewicą w Berlinie wywołała poważny spór w niemieckiej SPD. Dwudziestu posłów tej partii do Bundestagu sprzeciwia się rozpoczęciu rozmów koalicyjnych z Die Linke, wskazując na niejasności dotyczące antysemityzmu, ekstremistycznych środowisk oraz domniemanych kontaktów z otoczeniem klanu Remmo. Wątpliwości zgłosił również szef frakcji SPD w Bundestagu Matthias Miersch. Tymczasem berlińskie struktury SPD i Zielonych przygotowują się do decyzji w sprawie negocjacji, które mogłyby doprowadzić do powstania rządu pod kierownictwem Lewicy.

Jeszcze kilka dni temu wydawało się, że rozmowy o utworzeniu nowego rządu w niemieckiej stolicy zmierzają do porozumienia.

SPD, Zieloni i Die Linke zakończyli negocjacje wstępne, uzgodnili wspólny dokument i zapowiedzieli możliwość rozpoczęcia właściwych rozmów koalicyjnych.

Ale w samej SPD pojawił się sprzeciw, który trudno zignorować.

Dwudziestu posłów do niemieckiego Bundestagu podpisało stanowisko, w którym ostrzegają przed współpracą z berlińską Lewicą na obecnych warunkach.

Nie są to przypadkowi działacze lokalni. Chodzi o parlamentarzystów SPD działających na szczeblu federalnym.

Koalicja z Lewicą w Berlinie stała się więc źródłem napięcia nie tylko pomiędzy partiami, lecz także wewnątrz ugrupowań, które miałyby ją tworzyć.

Spór o władzę w Berlinie – najważniejsze liczby

20 Posłów SPD do Bundestagu krytykuje plan
25,7% Wynik Die Linke w wyborach berlińskich
91 Mandatów miałaby koalicja trzech partii
31.10 Termin planowanej decyzji Die Linke

Koalicja z Lewicą w Berlinie. 20 posłów SPD wystosowało ostrzeżenie

O wspólnym stanowisku parlamentarzystów poinformowały niemieckie media, w tym „Der Spiegel”, „Bild” i Table.Briefings.

Dokument nosi tytuł „Unser Wertekompass ist niemals verhandelbar”, co można przetłumaczyć jako „Nasz kompas wartości nigdy nie podlega negocjacjom”.

Autorzy deklaracji wskazują, że mają poważne wątpliwości co do politycznej wiarygodności berlińskich struktur Die Linke.

Jako uzasadnienie przedstawiają powtarzające się konflikty dotyczące antysemityzmu, zarzucane kontakty ze środowiskiem klanu Remmo oraz z osobami związanymi z ekstremistycznymi kręgami.

W ocenie podpisanych posłów problemy te nie zostały wystarczająco wyjaśnione.

Politycy podkreślają jednocześnie, że szanują prawo berlińskiej SPD do samodzielnego podejmowania decyzji o przyszłej współpracy rządowej.

Nie zmienia to jednak ich stanowiska: w aktualnych okolicznościach sprzeciwiają się rozpoczęciu negocjacji z Lewicą.

Koalicja z Lewicą w Berlinie ma więc przeciwników również wśród polityków ugrupowania, które mogłoby wejść do takiego rządu.

Matthias Miersch ma poważne wątpliwości. Wskazuje na dwa problemy

Krytyczne stanowisko zajął również Matthias Miersch, przewodniczący frakcji SPD w Bundestagu.

W programie ARD „Caren Miosga” powiedział, że nadal ma poważne wątpliwości dotyczące planowanego sojuszu.

Według Mierscha część berlińskiej Lewicy nie wyjaśniła w wystarczający sposób swojego podejścia do antysemityzmu i przestępczości klanowej.

Polityk zwrócił uwagę na odpowiedzialność SPD za dobór partnerów rządowych.

Nie ogłosił jednak decyzji, która automatycznie blokowałaby rozmowy prowadzone przez regionalne struktury partii.

To istotne rozróżnienie.

SPD pozostaje jedną partią, ale decyzje dotyczące utworzenia rządu kraju związkowego podejmowane są przede wszystkim przez odpowiednie organy partyjne na tym szczeblu.

Wątpliwości Mierscha pokazują jednak, że koalicja z Lewicą w Berlinie może wywoływać napięcia także we współpracy polityków SPD na szczeblu federalnym.

Antysemityzm i klan Remmo. Jakie dokładnie zarzuty padły?

To najbardziej drażliwa część całego sporu.

W stanowisku grupy posłów SPD pojawiły się zarzuty dotyczące kontaktów części środowiska berlińskiej Lewicy z otoczeniem klanu Remmo.

Remmo jest nazwiskiem kojarzonym w Niemczech z przypadkami przestępczości zorganizowanej. Nie oznacza to jednak, że każda osoba nosząca to nazwisko jest przestępcą ani że samo spotkanie polityka z osobą z tego środowiska stanowi przestępstwo.

W publikowanych doniesieniach nie przedstawiono dowodów, które pozwalałyby stwierdzić, że cała partia Die Linke współpracuje z organizacją przestępczą.

Podobnie trzeba odróżnić zarzuty dotyczące wypowiedzi lub zachowań konkretnych działaczy od oskarżania wszystkich członków ugrupowania o antysemityzm.

Potwierdzonym faktem jest to, że posłowie SPD sformułowali takie zarzuty. Nie jest natomiast potwierdzone, że ich wszystkie interpretacje zostały ustalone przez sąd lub odpowiednie organy ścigania.

Ważne: polityczne zarzuty to nie wyrok sądu

W sporze o koalicję pojawiają się oskarżenia dotyczące antysemityzmu, środowisk ekstremistycznych i kontaktów z otoczeniem klanu Remmo. Są one elementem publicznej debaty oraz stanowiska części polityków SPD. Nie należy przedstawiać ich jako prawomocnie potwierdzonej działalności przestępczej całej partii Die Linke.

Spór wokół Vanessy Emde. Dlaczego rozmowy wcześniej przerwano?

Koalicja z Lewicą w Berlinie już wcześniej stanęła pod znakiem zapytania.

13 października SPD i Zieloni czasowo wstrzymali rozmowy wstępne po sporze dotyczącym stanowiska Die Linke wobec antysemityzmu.

Jednym z powodów napięcia była sytuacja wokół Vanessy Emde, deputowanej Lewicy wybranej w berlińskiej dzielnicy Neukölln.

Polityczka znalazła się w centrum krytyki dotyczącej jej wcześniejszych wypowiedzi o Izraelu i stosunku do wspólnego porozumienia partii w sprawie zwalczania antysemityzmu.

Frakcja Die Linke przyjęła własny tekst deklaracji, który różnił się od wcześniejszych ustaleń negocjacyjnych.

To wywołało sprzeciw SPD i Zielonych.

Po kolejnych rozmowach strony zgodziły się, że wspólne zobowiązania dotyczące ochrony życia żydowskiego i przeciwdziałania antysemityzmowi powinny być częścią ewentualnej umowy koalicyjnej.

Nie zakończyło to jednak wszystkich sporów dotyczących postawy poszczególnych polityków Lewicy.

Przewodnicząca frakcji Zielonych w Bundestagu Katharina Dröge oceniła, że przyjęcie Emde do frakcji Die Linke było błędem. Jednocześnie wyraziła nadzieję, że kierownictwo berlińskiej Lewicy będzie konsekwentnie realizować uzgodnione zobowiązania.

Co odpowiada Die Linke? Elif Eralp chce kontynuować rozmowy

Przedstawiciele Die Linke przekonują, że negocjacje mogą być kontynuowane, a wspólne ustalenia dotyczące ochrony życia żydowskiego mają obowiązywać przyszłych koalicjantów.

Liderka berlińskiej Lewicy Elif Eralp podkreśla, że ugrupowania wypracowały porozumienie pozwalające rozpocząć dalszy etap rozmów.

Die Linke wskazuje również na wynik wrześniowych wyborów, w których zdobyła największe poparcie spośród wszystkich partii startujących w Berlinie.

Politycy Lewicy przekonują, że mieszkańcy oczekują przede wszystkim działań w sprawach mieszkań, czynszów i codziennych kosztów życia.

Partia przedstawia potencjalny rząd z SPD i Zielonymi jako możliwość realizacji tych postulatów.

Koalicja z Lewicą w Berlinie nie jest więc traktowana jednakowo przez wszystkich uczestników debaty. Jedni wskazują na szansę zmian, drudzy na nierozwiązane kontrowersje i ryzyko polityczne.

Wyniki wyborów w Berlinie. Lewica wygrała, SPD zanotowała słaby rezultat

Źródłem obecnej sytuacji są wyniki wyborów do berlińskiego Abgeordnetenhaus z 20 września 2026 roku.

Najlepszy wynik uzyskała Die Linke, zdobywając 25,7 procent głosów.

Na drugim miejscu znalazła się CDU z poparciem 18,8 procent.

AfD otrzymała 16,3 procent głosów, Zieloni 14,3 procent, a SPD 12,1 procent.

Oznaczało to utratę większości przez dotychczasowy rząd CDU i SPD.

Według oficjalnego zestawienia mandatów Die Linke zdobyła 45 miejsc w parlamencie, Zieloni 25, a SPD 21.

Łącznie daje to 91 mandatów w 153-osobowym Abgeordnetenhaus.

Takie porozumienie dysponowałoby większością potrzebną do rządzenia.

Nie oznacza to jednak, że koalicja z Lewicą w Berlinie jest już przesądzona. Liczba mandatów tworzy możliwość polityczną, ale partie muszą jeszcze uzgodnić warunki wspólnego rządu.

160 tysięcy mieszkań i 16 miliardów euro. Kolejny punkt sporu

Nie tylko antysemityzm i kontrowersje personalne wywołują napięcia.

SPD, Zieloni i Die Linke uzgodnili również wstępny plan dotyczący dużych przedsiębiorstw mieszkaniowych.

Propozycja zakłada możliwość uspołecznienia części zasobów należących do koncernów posiadających ponad 10 tysięcy mieszkań.

W debacie pojawia się liczba około 160 tysięcy lokali oraz potencjalnych rekompensat sięgających 16 miliardów euro.

Plan wzbudza sprzeciw części polityków SPD i CDU, którzy zwracają uwagę na wysokie koszty oraz możliwe konsekwencje dla inwestycji mieszkaniowych.

Matthias Miersch ocenił, że środki potrzebne na rekompensaty można byłoby przeznaczyć na budowę nowych mieszkań.

Zwolennicy rozwiązania argumentują natomiast, że większy wpływ sektora publicznego na rynek najmu może pomóc ograniczać presję czynszową.

To szczególnie ważny temat dla polskich mieszkańców stolicy.

Na TwojaPolonia24 informowaliśmy już, że analiza 821 przypadków wynajmu w Berlinie wykazała średnią różnicę około 4100 euro rocznie między płaconym czynszem a stawką wyliczoną jako dopuszczalna. Wynik dotyczył jednak konkretnej grupy analizowanych umów, a nie wszystkich berlińskich najemców.

Koalicja z Lewicą w Berlinie mogłaby więc doprowadzić do zasadniczego sporu o kierunek polityki mieszkaniowej, niezależnie od towarzyszących jej kontrowersji personalnych.

Co jeszcze znajduje się w planach SPD, Zielonych i Die Linke?

Wspólny dokument z rozmów wstępnych obejmuje szereg propozycji dotyczących przyszłości stolicy.

Wśród nich znalazła się budowa 100 tysięcy przystępnych cenowo mieszkań do 2031 roku, ograniczanie wzrostu czynszów w zasobie komunalnym oraz rozwój transportu publicznego i infrastruktury rowerowej.

Partie proponują także rezygnację z dalszej rozbudowy autostrady A100.

W dokumencie przewidziano rozszerzenie dostępu do usług publicznych, rozwiązania dotyczące ochrony klimatu i działania związane z przeciwdziałaniem dyskryminacji.

Jednym z postulatów jest ponadto przyznanie szerszych praw wyborczych osobom bez niemieckiego obywatelstwa po pięciu latach pobytu.

Ten ostatni punkt wywołał odrębny spór o zgodność z niemiecką konstytucją.

Żadna z tych propozycji nie stała się automatycznie obowiązującym prawem po zakończeniu rozmów wstępnych.

W przypadku dalszych zmian na rynku nieruchomości warto również przypomnieć nasz wcześniejszy materiał o planowanej kontroli czynszów w Berlinie i możliwych konsekwencjach dla najemców.

Nie wszyscy w SPD są przeciw. Szef Jusos widzi szansę na zmianę

Wbrew stanowisku części posłów federalnych nie wszyscy politycy SPD odrzucają możliwość współpracy z Lewicą.

Philipp Türmer, przewodniczący młodzieżowej organizacji SPD – Jusos, publicznie poparł rozpoczęcie negocjacji.

W programie ARD „Morgenmagazin” wskazał, że wyborcy w Berlinie opowiedzieli się za zmianą dotychczasowej polityki.

Jego zdaniem koalicja SPD, Zielonych i Die Linke mogłaby przede wszystkim zająć się kryzysem mieszkaniowym.

Polityk zwrócił uwagę na wysokie czynsze i trudności wielu mieszkańców w znalezieniu przystępnego lokalu.

To pokazuje, że wewnętrzny spór w SPD nie przebiega wyłącznie między władzami federalnymi a berlińskimi działaczami.

W partii występują różne opinie dotyczące przyszłej współpracy.

Koalicja z Lewicą w Berlinie ma zarówno zdecydowanych przeciwników, jak i zwolenników, którzy widzą w niej możliwość realizacji programu społecznego.

CDU i Friedrich Merz również ostrzegają przed takim sojuszem

Krytyka pojawia się także ze strony chadecji.

Kanclerz Friedrich Merz ostrzegł SPD i Zielonych przed rozmowami z ugrupowaniem, które określił jako radykalnie lewicowe.

Podczas spotkania młodzieżówki CDU/CSU w Bonn apelował, aby ugrupowania centrum nie podejmowały takiej współpracy.

Politycy CDU wskazują również na kontrowersje dotyczące stanowiska części Lewicy wobec Izraela i bezpieczeństwa społeczności żydowskiej.

Przedstawiciele SPD i Zielonych odpowiadają, że o ewentualnym porozumieniu zdecydują konkretne warunki koalicyjne i zobowiązania wszystkich uczestników.

Przewodnicząca Zielonych Franziska Brantner zaznaczyła, że ustalenia dotyczące walki z antysemityzmem muszą być realizowane w praktyce.

Jej zdaniem bez takiej konsekwencji trudno byłoby zapewnić stabilność przyszłemu rządowi.

Koalicja z Lewicą w Berlinie pozostaje zatem przedmiotem ostrej debaty na kilku poziomach niemieckiej polityki.

Co oznacza „Rot-Grün-Rot”?

Rot-Grün-Rot to niemieckie określenie koalicji SPD, Zielonych i Die Linke.

SPD jest tradycyjnie kojarzona z kolorem czerwonym, Zieloni z zielonym, a Die Linke również z czerwienią.

W Berlinie rozważany jest rząd trzech ugrupowań pod kierownictwem najsilniejszego partnera, czyli Die Linke. Samo zakończenie rozmów wstępnych nie oznacza jeszcze podpisania umowy koalicyjnej.

Kiedy zapadną decyzje? Najważniejsze terminy

20 września 2026 – wybory w Berlinie

Die Linke zdobywa 25,7 procent głosów i zostaje najsilniejszą partią. Dotychczasowa koalicja CDU i SPD traci większość.

13 października – przerwanie rozmów

SPD i Zieloni wstrzymują rozmowy wstępne z Die Linke po sporze dotyczącym stanowiska wobec antysemityzmu.

17 października – porozumienie wstępne

Trzy partie ogłaszają zakończenie rozmów i przedstawiają podstawowe założenia przyszłego programu rządowego.

18–19 października – publiczny sprzeciw

Do mediów trafia stanowisko 20 posłów SPD do Bundestagu. Zastrzeżenia wyrażają także czołowi politycy socjaldemokratów.

19 października – decyzje SPD i Zielonych

Regionalne struktury obu partii mają zdecydować, czy wyrazić zgodę na rozpoczęcie właściwych negocjacji koalicyjnych.

31 października – planowany zjazd Die Linke

Ugrupowanie ma formalnie zdecydować, czy rozpocząć rozmowy prowadzące do utworzenia wspólnego rządu.

Czy koalicja z Lewicą w Berlinie rzeczywiście powstanie?

Na dzień 19 października nie ma jeszcze ostatecznej decyzji.

SPD i Zieloni mają wypowiedzieć się o rozpoczęciu negocjacji. Die Linke zaplanowała własne rozstrzygnięcie na 31 października.

Jeżeli wszystkie partie wyrażą zgodę, kolejnym etapem będą szczegółowe rozmowy dotyczące programu, podziału stanowisk i zasad współpracy.

Dopiero później mogłoby dojść do podpisania umowy koalicyjnej i wyboru nowego szefa berlińskiego rządu.

Równocześnie istnieje matematyczna możliwość utworzenia innego układu parlamentarnego, choć jego polityczna wykonalność również wymagałaby porozumienia zainteresowanych partii.

Dlatego nie można dziś napisać, że SPD zerwała negocjacje ani że Die Linke na pewno przejmie kierowanie Berlinem.

Koalicja z Lewicą w Berlinie jest realnym scenariuszem powyborczym, ale nadal pozostaje scenariuszem.

Co ten spór oznacza dla Polaków mieszkających w Berlinie?

Wynik negocjacji może wpłynąć na wiele codziennych spraw mieszkańców stolicy.

Najważniejsze obszary to czynsze, budownictwo mieszkaniowe, komunikacja miejska, inwestycje infrastrukturalne i bezpieczeństwo publiczne.

Polskie rodziny mieszkające w Berlinie odczuwają skutki rosnących kosztów wynajmu tak samo jak inni najemcy.

Dlatego proponowane rozwiązania mieszkaniowe mogą być dla nich szczególnie istotne.

Inną kwestią pozostaje polityka bezpieczeństwa, w tym reakcja na przestępczość zorganizowaną i ochrona mieszkańców przed przemocą.

W tych sprawach ewentualni koalicjanci musieliby uzgodnić konkretne działania.

Koalicja z Lewicą w Berlinie mogłaby również wpłynąć na sposób prowadzenia polityki społecznej oraz na relacje miasta z federalnym rządem.

Nie oznacza to jednak, że już teraz zmieniono wysokość czynszów, prawa lokatorów albo zasady działania policji.

Wszystko będzie zależało od tego, czy strony zawrą porozumienie i które propozycje zostaną później rzeczywiście przyjęte.

Najważniejsze ustalenia z 19 października

Dwudziestu posłów SPD do Bundestagu sprzeciwia się negocjacjom z berlińską Die Linke, wskazując na kontrowersje dotyczące antysemityzmu oraz zarzucanych powiązań części środowiska Lewicy.

Matthias Miersch i Hubertus Heil również wyrazili poważne wątpliwości.

Nie wszyscy socjaldemokraci podzielają jednak ich stanowisko. Szef Jusos Philipp Türmer popiera możliwość rozmów z Die Linke i Zielonymi.

Ugrupowania zakończyły rozmowy wstępne, ale nie utworzyły jeszcze wspólnego rządu.

Spór dotyczy nie tylko kwestii personalnych i antysemityzmu, lecz także planów mieszkaniowych obejmujących potencjalnie miliardy euro.

Koalicja z Lewicą w Berlinie może zdecydować o kierunku polityki stolicy na kolejne lata. Na razie najważniejszym pytaniem jest jednak to, czy trzy partie zdołają przezwyciężyć wzajemną nieufność i przejść od wstępnego porozumienia do wspólnego rządzenia.

FAQ – najczęściej zadawane pytania

1. Dlaczego 20 posłów SPD sprzeciwia się koalicji z Lewicą w Berlinie?

W opublikowanej przez media deklaracji posłowie wskazują na konflikty wokół antysemityzmu w berlińskiej Die Linke oraz zarzuty dotyczące kontaktów z otoczeniem klanu Remmo i środowiskami ekstremistycznymi. Uważają, że kwestie te nie zostały wystarczająco wyjaśnione. Są to polityczne zarzuty i oceny parlamentarzystów, a nie wyrok sądu dotyczący całej partii.

2. Czy SPD i Zieloni utworzyli już rząd z Die Linke?

Nie. Na 19 października 2026 roku zakończono jedynie rozmowy wstępne. SPD i Zieloni mają zdecydować o rozpoczęciu negocjacji koalicyjnych, a Die Linke zaplanowała swoją decyzję na 31 października. Utworzenie rządu wymaga dalszego porozumienia.

3. Kto wygrał wybory w Berlinie w 2026 roku?

W wyborach z 20 września najwięcej głosów otrzymała Die Linke z wynikiem 25,7 procent. CDU uzyskała 18,8 procent, AfD 16,3 procent, Zieloni 14,3 procent, a SPD 12,1 procent. Lewica, Zieloni i SPD mają łącznie 91 mandatów, co daje większość w 153-osobowym parlamencie.

4. Jak koalicja z Lewicą w Berlinie mogłaby wpłynąć na mieszkańców?

Wśród wstępnych propozycji trzech partii znajdują się rozwiązania dotyczące czynszów, budowy nowych mieszkań, transportu i polityki społecznej. Szczególnie duże kontrowersje budzi plan uspołecznienia części dużych zasobów mieszkaniowych. Żadne z tych rozwiązań nie weszło automatycznie w życie po zakończeniu rozmów wstępnych.

Tagi: koalicja z Lewicą w Berlinie, SPD, Die Linke, Zieloni, wybory Berlin 2026, Matthias Miersch, Hubertus Heil, Elif Eralp, Friedrich Merz, polityka Niemcy, klan Remmo, antysemityzm, Abgeordnetenhaus Berlin, negocjacje koalicyjne, czynsze Berlin